piątek, 18 kwietnia 2014

Winne drzewa!

Do banalnego i dość błędnego wniosku doszła Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego w Polsce - otóż wymyślili, że drzewa rosną za blisko osi jezdni oraz, że brak drzew zmniejszy ilość wypadków śmiertelnych na drogach.


Może ktoś chce powiedzieć, że najbezpieczniej jeździ się na lotniskach? A może, to nie wina kierowców, którzy szaleją na drogach - pomimo tego, że z matematyki i fizyki nie potrafili rozwiązać podstawowego zadania albo zaraz po ukończeniu kształcenia doznali amnezji z tych dziedzin nauki?



źródło:

http://www.krbrd.gov.pl/index.php/component/k2/item/234-drzewa-w-koronie-drogi-istotny-czynnik-zagrozenia-w-ruchu-drogowym

Bzdura na "kołach" jaką KRBRD próbuje zrzucić po wypadku, do jakiego doszło w miejscowości Klamry kilka dni temu.

 
źródło:

Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego składa się zapewne z samych laików i do tego mających interes w propagowaniu szybkiej jazdy po polskich drogach.

Drzewa po pierwsze utrudniają szybką jazdę i dają kierowcy ograniczone zaufanie do jego umiejętności, to drzewa zapobiegają szaleństwom - bo kierowca nie mający doskonałej widoczności zachowuje zdecydowanie większą ostrożność niż w "szczerym polu". 

Jak więc można usprawiedliwiać rozumowanie członków KRBRD? 
Przecież w ww. wypadku, w którym zginęło siedmioro młodych ludzi - zawinił tylko i wyłącznie czynnik ludzki. Tylko i wyłącznie brawura oraz głupota i brak odpowiedzialności - stały się powodem tragedii, do jakiej doszło.

Nastolatkowie - bez uprawnień korzystający z pojazdu mechanicznego na drodze publicznej - to przede wszystkim zagrożenie dla życia lub zdrowia innych uczestników ruchu drogowego. Ale także - to wina ich kształcenia. Nikt teraz oczywiście nie poczuwa się do winy, że nie wpajał takim ludziom w szkole, że wsiadanie do pojazdu bez uprawnień albo po spożyciu alkoholu lub też zbyt licznie (jak w tym przypadku) do pojazdu samochodowego - to ich ryzyko ale i ich odpowiedzialność. 
Zdemoralizowani społecznie nastolatkowie stali się ofiarami swoich wybryków - cena tego była tragicznie wysoka. Ale czy ktoś przyzna się do tego, że to byli młodzi ludzie żyjący bez hamulców? Oczywiście, że nie - bo przecież to rzuciłoby cień na tych, którzy mieli sprawować kuratelę nad tymi młodymi ludźmi. Alkohol, imprezowanie itp. A gdyby za spożywanie alkoholu przez osoby nieletnie wprowadzono obowiązkowe i bezapelacyjne kary publiczne - np. przymus prac przy opróżnianiu koszy na śmieci albo zamiatanie ulic lub praca z osobami uzależnionymi od alkoholu - może warto to przemyśleć. 
Smutne jest też to, że rodzice bronią przed społeczeństwem - swoje dzieci, które piją, palą i są zdemoralizowane już na wstępie do życia. 

Od razu nasuwa się myśl, że sprawca całej tragedii - kierujący, który przeżył wypadek i nagle trafił na oddział psychiatryczny - to dziecko kogoś, kto teraz najbardziej powinien ponieść odpowiedzialność przed sądem rodzinnym - gdyż skoro syn zabiera kluczyki do samochodu i sam samochód bez wiedzy rodziców - właścicieli pojazdu - to od razu popełnia występek. Wspomnę też, że wiele do powiedzenie ma teraz firma ubezpieczeniowa wystawiająca polisę na dany pojazd. 


wycięte z:
http://www.wprost.pl/ar/444763/Smierc-siedmiorga-nastolatkow-w-wypadku-w-Klamrach-Wszyscy-przezyliby-gdybyS/


Niedorzeczne jest to, że szkolnictwo podstawowe, gimnazjalne, zawodowe i licealne - umywa ręce od odpowiedzialności za brak wiedzy komunikacyjnej z zasad ruchu drogowego - albo taka wiedza jest bardzo pobieżna (tak samo, jak z prawa cywilnego i rodzinnego, którego nie uczy się wcale uczniów). 

Zamiast więc KRBRD apelować do świadomości nastolatków i wzywać do ponoszenia odpowiedzialności za swoje czyny - to wnioskuje o wycinanie drzew lub ich przesadzanie. Totalnie ktoś nie wie w czym jest problem. 

Szkoda jeszcze, że na drzewa nie wystawia się mandatów lub wyroków sądowych (kara ścięcia!) - bo zapewne drwale staliby się katami i chętnych testowano by na "winnych drzewach". 

Gumowych drzew i szerokich dróg - trzeba życzyć tym, którzy nie powinni nigdy zasiąść za kierownicą!