piątek, 23 września 2016

Kto zabił naprawdę - polską rodzinę?

Zapomnieli już Polacy historię zadręczonego polskiego dziecka. - Dziecku wieczne odpoczywanie racz dać Panie.

Jednak jest wiele wątpliwości co do sensu tej śmierci i kolejnych następujących po sobie dwóch kolejnych śmierci samobójczych w więzieniach Wielkiej Brytanii. 


Mijają lata - nie ma na tym świecie obwinionych, skazanych: matki i ojczyma.




Kogo bali się - matka i ojczym małego Polaka? Czy polska rodzina stała się obiektem nękania instytucjonalnego i dlatego ukrywali swoje problemy? Czy postawa matki i ojczyma zostały dokładnie zbadane? Czy dramat dziecka był wynikiem terroru na Polakach? Czy polski wymiar sprawiedliwości zbadał dokładnie sprawę i poddał analizie nie tylko wersję brytyjską ale uwzględnił okoliczności - że Polacy od kilku lat są traktowani bardzo dyskryminująco w Zjednoczonym Królestwie?

Jedno jest pewne - ofiarą bezbronną było dziecko, któremu niby pomagali i nie pomagali. Jak bardzo matka bała się tragicznej sytuacji społecznej w jakiej przyszło jej żyć i jak bardzo musiała bać się opieki społecznej, aby nie odebrano jej dziecka, które zaczęła katować. O morderstwach w wyniku stresu długotrwałego - nawet nikt nie wspomniał w ich sytuacji. 


Komu przeszkadzała polska rodzina w Wielkiej Brytanii, kto miał interes w tym, że gnębieni matka i ojczym popadali w patologię społeczną a ich stan psychiczny sprawiał, że zapominali o tym, że dziecko w ich domu zagrożone jest bardziej działaniami instytrucjonalnymi z zewnątrz niż jakiekolwiek w domu? 
Dlaczego matka i ojczym ukrywali dziecko w miejscu niewidocznym na pierwszy rzut oka? Znęcali się nad dziekciem? Być może. Ale być może bali się czegoś lub kogoś - czego nie można wykluczyć znając wszystko to, co wydarzyło się po śmierci chłopca.

Co się stało z ciałem chłopca? Czy polska prokuratura starała się uczestniczyć przy autopsji? Tutaj brakuje mi wiedzy o braku takiego udziału - tak samo brakuje informacji o tym, czy DNA chłopca zostało unicewstwione wraz z pochowaniem dziecka na wieczny spoczynek. 

W Wielkiej Brytanii działa "czarna wołga" uprowadzająca polskie dzieci, których rodzicom od pewnego czasu nie wioedło się, pozostwali bez pracy a także korzystali z systemu socjalnego? Trudno nie mieć domysłów na segregację społeczną i narodowościową. Jest takich pytań więcej. 

Rozmawiałem nie tak dawno ze Szkotem pochodzenia polskiego, który od początku tej tragedii poważnie śledzi wiadomości prasowe i dochodzi do wniosku, że wspomniana polska rodzina komuś przeszkadzała a dokładniej dziecko było obiektem zainteresowania służb adopcyjnych i dlatego matka bojąc się posądzenie o to, że dziecko jest otyłe zaczęła przymuszać syna do jadania soli. Wątek soli jest bardzo podejrzany - bo małe dzieci nie lubią soli a sól podawana łyżeczkami jest wręcz nie do przełknięcia.

Dlaczego dziecko nie miało swojego miejsca w domu? Wina matki i ojczyma? A może to ich lęk przed angielską rzeczywistością, w której byli ale sobie nie radzili a na pomoc liczyć nie mogli - bo dookoła odbierano polskie dzieci rodzicom?

Komu zależy w Wielkiej Brytanii na tym, aby polskich rodziców stawiać w jak najgorszym świetle społecznym? - Dlaczego na Polaków są napady i morderstwa a ofiary nie otrzymują pomocy od Rządu RP? Dlaczego pomawiani Polacy o przestępstwa nie otrzymują pomocy od państwa polskiego w różnych sytuacjach - kiedy oficjalnie popadają w konflikt z prawem brytyjskim? Ale można przypuszczać, że popadają - bo zostali wytypowani na przestępców.

Czy MSZ RP i Ministerstwo Sprawiedliwości RP, Prokuratura Krajowa dołożyły wszelkiej staranności, aby dokładnie poznać przyczynę tragedii polskiej rodziny, w której nikt nie zamierzał umierać i nikt nie planował być mordercą ani samobójcą? A może brytyjskie służby i organa zajmujące się sprawą dokonały ogromych przekłamań w sprawie a Polacy pozostawieni sami sobie nie potrafili nawet się bronić a wcześniej nie potrafili bronić dziecka przed pogarszającą się sytuacją materialną i społeczną polskiej rodziny branej na cel przez brytyjskie służby socjalne i migracyjne?

To tylko pytanie, jakie nasuwają się mojemu znajomemu Szkotowi z polskimi korzeniami rodzinnymi. 

Czy Archiwum X
http://www.policja.pl/pol/tagi/70,archiwum-X.html podejmie się badania tej tradedii polskiej rodziny? Czy Archiwum X lub Prokuratura Krajowa RP podejmą się zbadania wszystkich przypadków odbierania polskich dzieci polskim rodzicom oskarżanym o wszelkie przestępstwa - aby tylko odebrać im dzieci? 

Ilu rodzinom uda się nie ucierpieć wskutek fałszywach oskarżeń, podstępnych działań i sfingowanych procesów karnych? Na ilu polskich dzieciach będzie widmo sierocego życia wskutek terroru instytucjonalnego? 

Podaj dalej! Nie wiń nie znając dokładnie podłoża tragedii. Osądzili ich sędziowie angielscy - ale bez udziału szczegąłowego badania psychiatrycznego, wywiadu i analizy sytuacji rodziny emigreacyjnej. 



piątek, 2 września 2016

Kosztowna szkoła

Nie tylko rodzice wiedzą, jak bardzo kosztowne jest kształcenie w publicznym systemie bezpłatnej edukacji, gdzie za wszystko trzeba płacić jakby to był prywatny biznes. 
W Konstytucji RP jest jasno określone, że kształcenie jest darmowe - ale to złudne i wprowadzające ogromny nieład prawny określenie nie daje żadnych gwarancji. 

Tutaj polecem repozytorium:


źródło:
strona internetowa



źródło:
strona internetowa


"Obrona nowożytnej koncepcji praw dziecka.
 Kilka refleksji w kontekście myżli pedagogicznej Jana Jakuba Rousseau"
 Małgorzata Kozak


Złudne darmowe kształcenie jest państwowym super biznesem nakręcającym miliony etatów i producentów wszystkiego, co można "wepchnąć" uczniowi i rodzicom - jako potrzebne, ważne a także niezbędne i ustawowo konieczne. 

Brakuje w tym wszystkim karnej odpowiedzialności nauczycieli za brak efektów nauczania w szkołach piblicznych. Dlaczego to jeden uczeń ma się dobrze po szkole podstawowej a inny ledwo duka czytając a o logicznym myśleniu nie ma mowy?

Dlaczego tak trudno ujednolicić prawnie odpowiedzialność nauczycielską za efekty pracy? Nie egzaminy ale testy i to bezwzględnie do zaliczenia na każdy koniec roku szkolnego. W przypadku braku zaliczenia - diagnoza psychiatryczna i ocena psychologiczna ucznia a także testy bezwzględne dla nauczycieli - czy akurat ich poziom wiedzy pedagogicznej jest odpowiedni do uczenia zbiorowego. 
Zbyt wielu nauczycielom bowiem wydaje się, że potrafił zapanować na umysłami dziesiątek dzieci i przekazać odpowiednią wiedzę. 
Koszty kształcenia "darmowego" są więc powiększane poprzez kumulowanie dodatkowego kształcenia, marnych wyników tegoż kształcenia a także nieudolność w przekazywaniu wiedzy. 

Polska edukacja chociaż dość dobrze się trzyma na europejskim poziomie - to jednak można wiele zarzucić tej edukacji jeżeli wziąć ilość bezrobotnej młodzieży w wieku około dwudziestu lat.

Po pierwsze - wszystkie koszty podręczników i przyborów szkolnych a także ubrań związanych z obowiązkiem szkolnym powinny być odliczane w rozliczeniu deklaracji podatkowej. Bezwzględnie wszystkie i każdemu bez wyjątku - do kwoty ustawowej określonej na podstawie wyliczeń kosztu zakupu niezbędnego wypoasażenia dla ucznia. 
Wtedy nauka staje się darmowa, kiedy jej koszty nie obciążają rodziców a kwoty poniesione na kształcenie dziecka są odliczane od dochodu rodziców.

Zapraszam na kolejne tematy w blogu.