sobota, 29 października 2016

Sezon na parówki?


O parówkach wiemy prawie wszystko - to, co najgorsze także jest znane powszechnie. Jednak sezon na parówki - niezdrowe ale podsycane dodatkami w trakcie produkcji podnoszącymi walory smakowe - stające się aromatyczne i pulchne. - Jadamy parówki jako zamiennik mięsa - szybciej można je przygotować - kilka minut we wrzątku - są gotowe z musztardą i chrupiącym pieczywem. Także jako wkładka hod-dogów ale nawet są jadane na zimno. Przespektywy rynku parówkowego przedstawiają się dla producentów obiecująco. - Czy podniesie to poprawę zdrowia konsumentów?

źródło:
strona internetowa


"Co jemy w parówce?"


Dietetycy przestrzegają, informują ale nie zabraniają jadania parówek - co jest oczywiste - bo ludzi nie można zmusić do jadania substytutu męsa, które celowo jest drogie - stanowiąc jednocześnie pokarm "bogów". - Jadanie parówek jest więc nie tylko nieloogiczne ale o wiele droższe niż jadanie mięsa wolowego, wieprzowego, drobiowego lub z ryb, skorupiaków jadalnych itp. 


Jak to wygląda na etapie produkcji parówek w zakładzie produkcji mięsnej?


W interesujący sposób o parówkach pisz bloger Artur Topolski, do którego zaglądam dość często - dlatego polecam lekturę http://arturtopolski.pl/parowki-chemia-mieso-zdrowie/ tematu ale także bloga, gdyż jest tam bardzo dużo o odżywianiu - według Artua Topolskiego - zdrowym odżywianiu. 

W kręgach, które kształtowały moją świadomość deitetyczną - na pewno nie byłoby miejsca na parówki - natomiast było mięso z zająca, królika, drób i powszechnie jadane wieprzowina i wołowina. Na pewno ryby ale także mięso z raków jako delicje na stole. Nie mam żadnych uprzedzeń do jadania żabich udek i tuszek ślimaczych przyrządzonych w wersji domowej. Ale to jest oczywiście już pewne utrudnienie. - Parówki nie wymagają aż tyle zachodu, aby je spałaszować. 

Co więc można znaleźć w parówkach? Otóż jest to skomplikowane bo pomimo HACCP oraz reżimowych kontroli - produkcja parówek nieustannie jest ponawiana na wiele sposobów, co podnosi tylko asortyment http://www.pttz.org/zyw/wyd/czas/2005,%203(44)/09_Tyburcy.pdf ale nie koniecznie oznacza różnicę składu. Czytając materiały i opracowania naukowe - można pokusić się o stwierdzenie, że jadanie parówek jest tym samym co jadanie chleba powszedniego - z ogromnych piekarni produkujących "gliniane pieczywo".

źródło:
http://25.media.tumblr.com/2ecb5b3f83f761f264549dacd444e525/tumblr_mfq9cmbv7N1qdezf9o1_500.gif

O parówkach warto poczytać także tutaj 


gdyż jest to opracowanie naukowe - mogące wiele wyjaśnić. 

Szkoda, że nie jest promowane jadanie dobrego mięsa oraz nie są promowane nawyki kuchni staropolskiej.